Z pamiętnika pseudopodróżniczki: histeria w samolocie

Gdzie moja orkiestra grająca do końca? Gdzie race wystrzeliwane w niebo? Gdzie ksiądz prowadzący biedną owieczkę przez ciemną dolinę? I Jack ciągnący mnie za rękę wśród lecących na nas krzeseł i innych mebli.

No ni ma. A tak to ja się nie bawię.

Czytaj dalej

Reklamy

O błogosławionych funkcjach CB radia, czyli jak znaleźć miłość w podróży i nie tylko

Każdy porządny autostopowicz zna uczucie pędzenia w tirze z zawrotną prędkością dochodzącą do 90 km\h (i patrzenie z utęsknieniem na osobówki mijające nas po lewej stronie… no, ale darowanemu koniowi et cetera). W niemal każdym takim aucie ciężarowym (czasem kierowcy się obrażają za nazwanie ich cacka per ,,tir”) możemy się doszukać podobnego przyrządu – must have każdego szanującego się kierowcy. O co chodzi?

Czytaj dalej

Pinsiąt twarzy Woodstocku

Dla niektórych Woodstock to synonim brudu, smrodu i ubóstwa. Tacy janusze to w dupie byli i gówno widzieli. Bo na pewno nie było ich na woodstockowym polu.

Przecież powszechnie znany jest fakt, że po przekroczeniu magicznej granicy Kostrzyna, wszyscy stają się jacyś inny. Trochę lepsi. Tak jakby pierwszym, obligatoryjnym questem po wejściu na teren festiwalu było pozbycie się sztywnego kija z tyłka, który został tam zainstalowany przez rodziców x lat temu.

Czytaj dalej

Którym typem autostopowej księżniczki jesteś?

Każdy czasem potrzebuje zmiany. Szczególnie kiedy całe życie popyla w kiecce na kole, sprząta zamek i ogarnia królestwo. No ileż można.

Nieustanne bycie damą na 100 pro też się może znudzić. Co wtedy ma zrobić taka księżniczka? Ano, stwierdzić, że to wali, spakować plecak i wystawić kciuk. Albo napisać nazwę miejscowości na tabliczce. Wszyscy wiemy jak trudno czasem wydostać się z większych miast, takich jak Zasiedmiozadupiogród.

Czytaj dalej