Jak znaleźć dream job na winobraniu i w jaki sposób nawet nie próbować jej szukać, bo się za cholerę NIE znajdzie

Nie wiem czy to do końca taka job, ale skoro blowjob is also a job i niekoniecznie taka dream…  W każdym razie hajs daje. Słuszny.

Robota przy winobraniu. Najniższa stawka ok. 9,60. Euro oczywiście. Wakacyjne marzenie każdego studenta i towarzyszące mu snucie planów na przyszły ,,bogaty” rok akademicki:

  • Świeże bułki z dodatkami zamiast chleba smarowanego nożem.
  • Parzenie pojedynczej torebki herbaty tylko raz, a nie pięć.
  • Używanie jednorazowej maszynki tylko raz, a nie do stępienia żyletek.
  • Kawior i szampan ze złotą zastawą zamiast dotychczasowej niejadalnej paciaji podanej na wyszczerbionym talerzu.20150909_080830

JAK TO W OGÓLE WYGLĄDA?

Dobra, jedziesz i co dalej? Zaczepiasz ludzi na ulicy? ,,Yyy… pardą, gdzie mogę dostać pracę?” Nie. Ale o tym będzie gdzieś niżej.

A tymczasem masz już pracę. Rano ubierasz się w wulcowskie ciuchy, których nie będzie Ci szkoda zniszczyć, wygodne buty firmy Krzak i hej hop rodacy do pracy. W łapkę dostajesz sekator, który albo będzie zbawiennym narzędziuszkiem ułatwiającym wykonywanie powierzonych Ci zadań (a raczej jednego: upitalania winogron) albo wrednym, niczym stereotypowa babeczka z uniwersyteckiego sekretariatu, sekatorskiem chcącym upierdolić jak najwięcej palców.

Potem wiozą Cię na  pole. Pole, na które po kilku dniach już nie możesz patrzeć bez odruchu wymiotnego. Tniesz te winogrona w pozycji kucającego psa przez 10 godzin dziennie. Oczywiście w międzyczasie jest przerwa na łyk wina i kawałek sera. Które btw. też mogą zbrzydnąć po pierwszej fali zachwytu.

 ,,Łaał, jestem we Francji, piję wino i jem ser, taki ze mnie Pierre!” zmienia się w ,,Zabierzcie mi to cuchnące dziadostwo sprzed nosa, mamo, ja chce schabowego i kompot z mirabelek!”

Stojąc przy grządkach (można to nazwać grządką?) jest dużo czasu na rozkminy. Choć między 8 a 10 godziną harówy rozmyślania skupiają się na wytrwaniu i przekonaniu samego siebie, że trzeba dalej tyrać. W takich momentach przez głowę przewija się coś w stylu ,,Dalej, dalej! X na godzinę, to na polskie X zł, razy X godzin, razy X dni, a więc zarobię tyle i tyle…szybciej, szybciej Roman!”

Czasem można sobie podjeść. Niby oficjalnie szef zabronił, ale jak głosi stare przysłowie:

Jeśli czegoś nie wolno, a bardzo się chce, to można.

20150909_080955

Tempo pracy zależy czy robisz na godzinę, czy na akord.

Opcja nr 1:

Idziesz sobie w miarę spokojnie wzdłuż krzaczków i  ucinasz. O ile nie masz upierdliwego szefa, któremu ubzdurało się, że jesteś niezniszczalnym cyborgiem. Bo jeśli masz nieszczęście trafić na takiego ziomka to prędzej usłyszysz ,,Fora ze dwora” niż ,,Ej, stary, nie zapieprzaj tak szybko, winogron nie zając.”

Opcja nr 2:

Zamieniasz się w mały motorek zapierdalający po całym polu z żądzą piniądza w oczach. Im więcej zbierzesz, tym więcej masz hajsu. Najlepsza opcja dla chapciwych.

Wieczorami jest impreza.

Przypomina typową popijawę studencką z Erasmusami jako gościem specjalnym. Dużo wina, kobiet i śpiewów w różnych językach. Dominuje pijacka serdeczność najwyższego rzędu. Ogólnie można pójść w bajlando. Byle nie za bardzo, coby na drugi dzień nie heftać na winogrona.


JAK (NIE) SZUKAĆ?

Jak urzeczywistnić taki wyjazd?  Na pewno łatwiej będzie tego dokonać nie popełniając głupich błędów. Niektóre z poniższych popełniłam, o popełnienie niektórych się otarłam, innych udało się uniknąć (nie, nie przez dobre przygotowanie, kwestia szczęścia braku zbyt dużej ilości pecha). Bo podobno Głupi ma zawsze szczęście.

W odniesieniu do tego powiedzenia istnieją dwie możliwości:

  1. Jestem bardzo mądra
  2. To powiedzenie można rozbić o kant dupy

Z górki nie było.

Tak nie rób:

1#  NIE jedź w ciemno bez informacji o aktualnych winobraniach

Po prostu obczaj sobie wcześniej w jakim regionie i kiedy zaczyna się winobranie. Oczywiście nawet po przejrzeniu 43 stron nie ma pewności, że z powodu upałów cała impreza nie zacznie się 2 tygodnie wcześniej.

2# NIE jedź bez ubezpieczenia

Lepiej się za to zabrać zawczasu w Polsce niż potem dzwonić po znajomych/rodzinię z błaganiem żeby się kopsnęli i to załatwili. Jeśli chcesz pracować ,,w miarę” legalnie, to wykupione ubezpieczenie w tym przypadku otwiera drzwi lepiej niż jakakolwiek łapówka (na którą i tak nie masz, bo przyjechałeś w końcu aby zarobić na takowe w przyszłości).

#3 NIE jedź w regiony, gdzie się zbiera mechanicznie

Nieistotne jak szybkie i sprawne są Twoje palce i jak głośno dziewczyny piszczą na myśl o nich, to zdadzą się całkowicie  bezużyteczne na polu, gdzie w rolę pracownika wciela się maszyna, a nie człowiek. Najczęściej taka sytuacja ma miejsce na płaskich terenach.

20150908_182611

A tak rób:

1# Jedź z kimś, kto parla po francusku

Niby nie jest to warunek konieczny, ale MEGA ułatwi sprawę. Wszem i wobec znany jest stosunek Francuzów do nauki języków. Czy więc taki właściciel winnicy gdzieś w zapadłej wiosce będzie Ci nawijał w języku z krainy wiecznego deszczu, gdzie królują sandały przy 10 stopniach Celsjusza? Wątpię.

2# Szukaj na stronach internetowych

W końcu XXI wiek. Sporo pracodawców woli wklikać ofertę na stronę, niż czekać aż ktoś zapuka do drzwi, bo akurat przejeżdżał tędy i oh, jak dobrze się składa, poszukuje pracy. Do tego przydatna jest znajomość podstawowych słówek do zweryfikowania ogłoszenia i trochę szczęścia, że osoba po drugiej stronie słuchawki miała w szkole angielski. No chyba, że mówisz po ichniemu, to sponio.

3# Pytaj w cavach

 Co to jest cave? Miejsce, gdzie generalnie siedzi właściciel danej winnicy i grzeje stołek. Jak chcesz robotę, to uderzaj do niego. Przeważnie rozpoznasz go po ciut lepszych ciuchach, niż te które mają na sobie jego podwładni.

Niby można też bezpośrednio ,,roboli” w polu, ale…

…ale czy jeśli powiedzą Ci, że u nich jest już komplet, to masz pewność, że mówią prawdę?

 Może trzymają miejsce dla swojego kuzyna/kolegi/syna. Albo nie lubią obcokrajowców. Albo po prostu rypią od rana, są zmęczeni i będą chcieli Cię zbyć dla świętego spokoju. To nie jest reguła, lecz ludzie są no… różni.


A Wy macie jakieś doświadczenia z vendanges?

Reklamy

7 thoughts on “Jak znaleźć dream job na winobraniu i w jaki sposób nawet nie próbować jej szukać, bo się za cholerę NIE znajdzie

  1. Doświadczeń takich nie mam absolutnie żadnych (bo w wakacje zarabiam miliony na dzieciach – cudzych oczywiście ;)), ale chciałam ci napisać, że jak Cię czytam to to się śmieję całą sobą 😀

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s