Przegląd kierowców z którymi byś nie pojechała stopem. Ja też nie, ale skapnęłam się za późno

Czasem tak jest. Łapiesz stopa piątą godzinę. Coś się zatrzymuje i pakujesz się do czyjegoś auta bez namysłu. Ważne, że w środku jest ciepło\chłodno\sucho – niepotrzebne skreślić w zależności od pory roku i pogody.

A kobieca intuicja nie zadziałała. Dlaczego? Czy była z deka przytępiona przez wspomnienia (albo ich brak) wczorajszej imprezy, ma niski próg ryzyka i alarmuje dopiero w momencie, kiedy gwałciciel-recydywista z pianą na ustach usiłuje zedrzeć z Ciebie kieckę lub po prostu jesteś facetem, to już nieistotne.

Kilka milisekund po naciśnięciu pedału gazu dotyka Cię myśl: O oł.

Dotyka lub raczej uderza. Z impetem z jakim gigantyczna śliwka zrzucona z wysokości 50 metrów zderza się z powierzchnią kompotu.

chociazkawalek 4

Kilka sztandarowych osobowości, które miałam okazję spotkać na trasie:

#1 Pracownik zakładu pogrzebowego z wisielczym humorem

Wyjątek potwierdzeniem reguły. Na początku źle nie było, nie mogę powiedzieć. Nieswojo się zrobiło, kiedy okazało się, że w poszczególne składniki zawartości wozu wyglądają następująco:

  1. kierowca
  2. ja z koleżanką
  3. 27 trumien (bodajże dębowych)

Ta świadomość uradowała nas mniej więcej tak, jak skacowanego imprezowicza myśl o przejażdżce roller coasterem. Ale jak nas zapewniono, były ,,bez wkładu”, czyli jednym słowem puste. Martwej kinder niespodzianki nie było w środku. Uff. Swoją drogą była to dobra okazja do podłapania kilku terminów z żargonu pracowników zakładów pogrzebowych:

trumna – piórnik

urna z prochami – gorący kubek

i… mój faworyt:

wisielec – breloczek

#2 Omnibus wypadkowy

Pozostając w klimacie. Na pozór miły, starszy pan. O czym można z nim rozmawiać przez 2h? O pogodzie? Nie. On Ci opowie o śmiertelnych wypadkach. Miałam okazję usłyszeć dość ponury monolog, obfity w krew i zmiażdżone auta. A wiecie, że ten odcinek jest nazywany drogą śmierci?” Tu na lewo krzyż, facet po 40. Tu znowu kogoś w nocy potrąciło, z dyskoteki w nocy wracał. O, w tym kościele był pogrzeb. Dużo ludzi przyszło.

I w ten sposób żaden wypadek z ostatnich 10 lat na drodze krajowej nr 94 nie jest dla mnie tajemnicą.

#3 Spalony Marokaniec

Okolice Girony. Wsiadamy do mustanga (wow, wow). Przez włączenie się trybu blachary (i ee.. blacharza?) na trzy sekundy, nie zwracamy uwagi na kierowcę. I na to, co trzyma w ręce. I nie, nie mam na myśli kierownicy. Trzyma jointa. Przez kolejne 20 minut przez jego dłonie przewinęło się takich z pięć.

Ogarnięci dziwną beztroską, która towarzyszy zagrożeniu rychłą śmiercią, przyjęliśmy obojętnie widok licznika. I fakt, że różnica numerka na nim, a na mijanych znakach z ograniczeniem prędkości oscylowała koło stówy. Czterdzieści, sto czterdzieści, kto by się przejmował.

Śmieszno było.  Ale cieszę się, że żyję.

#4 Bardzo miła para

Wydawali się w porządku.

Ale chcieli ze mną rozmawiać o Bogu.

Przez 3 godziny.

Równie dobrze mogłabym włożyć głowę do pralki i włączyć wirowanie.

wpisck

#5 Śmieszek- podpuszczacz

A: co słyszę

B: co myślę

C: co odpowiadam

A: Nie boisz się tak jeździć sama?

B:  czasem się boję, szczególnie z takimi czubami jak ty.

C: W sumie nie, z paralizatorem czuję się bezpiecznie.

A: A co byś zrobiła jakbym teraz skręcił w las?

B: Nie wiem. Może bym spanikowała krzycząc, że mam okres, HIV  i umierającego chomika.

C: O, tutaj się można zatrzymać, zatoczka akurat jest!

A: Nie jest Ci gorąco? Wiesz, jak chcesz to możesz ściągnąć bluzkę, nie obrażę się (hehe)

B: Pocałuj mnie w dupę, dziadu.

C: O, tutaj jest zat…!

#6 Gimnastyk

Jedyny zarzut jaki mogę mu postawić to sposób trzymania kierownicy. Choć bliżej prawdy był to sposób jej nie-trzymania.

Autostrada, więc droga prosta jak w mordę strzelił. Więc po co sobie zawracać gitarę kierowaniem. W jednej ręce fajeczka w drugiej telefon. I tak przez 80 % czasu.

Upał, okna otwarte. Ale to nie wystarczy do ochłodzenia się. Nieee. Trzeba wystawić NOGĘ za okno. Dobrze, że tylko jedną.

#7 Naczelny mafiozo obszaru środkowej Polski

Kierowca:

z usposobienia gawędziarz, ale dres z powołania. Cykl jego monologów można by podzielić na 3 kategorie:

  1. instrukcje poparte sugestywnymi przykładami:

,,Tam w schowku macie gaz pieprzowy, wyciągnijcie sobie i obejrzyjcie. Uwierzycie, że wali na 30 metrów?” Opiewanie jego niewątpliwych zalet. ,,No bo ten.. weźmy taki paralizator. A co jak gościu ma słabe serce i się przekręci? No i po co sobie problemy robić? A taki gaz czy lekkie podduszanko to jeszcze się wyliże. Prędzej czy później.

Bierzecie głowę typa, trzymacie o tak, w ten sposób (+odpowiednia gestykulacja ilustrująca całą akcję) i dajecie mu po oczach.” Widać, że wprawiony.

   2. Mądrości życiowe:

„Ja taki 150 kg miałbym być niebezpieczny? W tych czasach to tacy 70-80 kg są podejrzani. Wiecie… wąsik, czapeczka, okulary. Nie wiem czemu ci z blablacara boją się ze mną jeździć.”

   3. Historie rozmaite:

O tym, jak był w lokalnej gazecie po rozrubie w klubie. O dbaniu o swoją pałkę. Bejsbolową. O ustawkach przed meczami. Panorama życia dresa w całej okazałości.

W międzyczasie odbieranie telefonów, których przeciętna długość wahała się w granicach 7 sekund.

„Ok, zrozumiałem. Powodzenia.”

„Dacie sobie radę?”

„Macie to? Podrzućcie do mnie wieczorem.”

A w tle gra Demonologia.  Najs.


A Wy mieliście okazję do przejażdżki z jakimiś ciekawymi kierowcami?

Reklamy

14 thoughts on “Przegląd kierowców z którymi byś nie pojechała stopem. Ja też nie, ale skapnęłam się za późno

  1. mnie męczą rozmowy nawet w taksówkach. i rzadko kiedy ufam w 100% innym kierowcom (wiem, zwykła paranoja) – jadę i patrzę z tyłu na znaki, na ruch z naprzeciwka oraz jak kierowca się zachowuje 🙂

    Lubię to

      1. 😀 to akurat ubezpieczenie się na przyszłość. Wszystkim swoim koleżankom każe przesyłać mi numery jeśli gdzieś jadą – żebym mogła namierzyć i pomóc

        Lubię to

  2. hahaha!!!!! nie raz jechałam stopem i trafiało sie na różnych. Kiedyś nawet musiałam wiac z takiego samochodu i odechciało mi się chwilowo łapać stopa. Gadki o Bogu bym nie ścierpiała, tez bym pewnie uciekła… co innego o nieboszczykach, z tymi mam doświadczenie zawodowe :/. fajny wpis, pośmiałam się trochę. Pozdrawiam :))))

    Lubię to

  3. Słowniczek początkowego pracownika zakładu pogrzebowego wygrywa konkurencje.
    Stopem podróżowałem nie raz, ale nie zdarzyło mi się spotkać nikogo tak pokręconego jak na liście powyżej. Zawsze trafiałem na bardzo przyjaznych ludzi. Pozostaje życzyć aby więcej takich przygód nie było i szacunek, że nie zraziłaś się tym 😉

    Lubię to

  4. Ale super pomysł na posta. U mnie w syryjskich stopach popularny był typ psującej się co 200 metrów ciężarówki i sępów na skuterach na chciecli nas przechwycić. Kiedyś na Węgrzech zabrali mnie super hipsterzy i chcieli bym pojechała z nimi nad Balaton, ale śpieszyłam się do pracy w Czarnogórze. A w samej Czarnogórze prawie spowodowałam rozwód, bo wzbudziłam odruchy feministyczne w żonie (zupełnie nieświadomie, po prostu odpowiadałam na pytania czemu podróżuję sama).

    Lubię to

  5. No ja akurat żadnych niemiłych przeżyć nie miałam, wręcz przeciwnie! Zawsze mi się jakieś rodzinki czy Panie w średnim wieku trafiają. Chociaż jak tak teraz sobie myślę, to mi się przypomina że miałam kiedyś stracha jak mnie na stopa wziął Pan w baaardzo podeszłym wieku, który bardzo słabo widział i nie słyszał, tak że gardło musiałam sobie zdzierać żeby podtrzymać konwersację, a i tak wiem że nic nie zrozumiał 😀

    Lubię to

  6. no niezłe przygody. ale jednak autostop o autostop. potem można to wszystko opowiadać 😀 najbardziej mi się podoba żargon panów z zakładu pogrzebowego. pozdrawiam i liczę na jakieś równie ciekawe moje przygody podczas autostopu 😀

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s